1 Lis

Trzy życzenia Katarzyny Michalak

Bardzo przepraszam za ten niezbyt kulturalny i dość pejoratywny wstęp, ale nie da się ukryć, że bardzo duża część powieści pani Katarzyny Michalak to powieści co najmniej… cóż, niewspinające się na wyżyny ambitnej literatury. Czytelnicy w naszym pięknym kraju miodem i buractwem spływającym dzielą się na dwie frakcje: wiernych fanów Katarzyny Michalak, za którą są w stanie oddać nie tylko życie, ale i ostatnie resztki wypłaty burżuazyjnie przeznaczyć na zakup jej powieści, a także wiernych hejterów, którzy powieści owej autorki kupują co najwyżej po to, żeby użyć ich jako wybitnie niewygodnego i stosunkowo drogiego substytutu papieru toaletowego. Dzięki obu grupom każdy, kto choć trochę interesuje się rynkiem wydawniczym w Polsce, słyszał o choć jednej książce pani Katarzyny.

Michalak w… formie?

Do najwybitniejszych osiągnięć pani Michalak należy chociażby Rok w Poziomce czy Rok w Jagódce. Teraz przyszedł czas na Trzy życzenia, powieść, która od wszystkich pozostałych dokonań autorki nie różni się prawie niczym. Opowiada o dziewczynie imieniem Natalia, która przeprowadza się na Mazury, gdzie odnajduje samotność i leczy kompleksy. W jej życiu – kto by się spodziewał! – pojawia się niejaki Damian, dokładnie ten sam mroczny, cyniczny i oschły facet, który występuje na kartach każdej wcześniejszej powieści Michalak, ale pod zmienionym imieniem. Archetyp tego bohatera u Michalak jest niemal niezmienny i zawsze wiemy, czego należy się po nim spodziewać. Nic odkrywczego. Możemy co najwyżej ziewnąć.

Klimat?

Klimat powieści chyba miał być mroczny i nieco duszny, w końcu miejsce, do którego przeprowadza się Natalia, takie właśnie jest. Niestety, oddanie klimatu w książce zatytułowanej Trzy życzenia jest nieco zabawne. Autorka sili się na przesadny patos przy opisie kolejnych miejsc i na opisanie w dokładny sposób przeżyć wewnętrznych i nastrojowych bohaterki… jednak wyszło tak, jak wyszło. Michalak nie za bardzo umie budować klimat i wprowadzać czytelnika w niepokojący nastrój.

Dla kogo?

Mimo tego, że Trzy życzenia nie są najwybitniejszą powieścią, z jaką mamy do czynienia w tym roku, to nie ulega wątpliwości, że zadowoli część osób, które po nią sięgną. Mówię tu przede wszystkim o najwierniejszych fanach i fankach autorki, których, czego ukryć się nie da, jest naprawdę dużo. Jeśli ktoś lubi niezobowiązujące, lekkie i tak bardzo przerysowane jak tylko się da opowieści, to najnowsza książka Michalak spełni ich oczekiwania. Jeśli jednak macie ochotę na ambitną, porywającą lekturę, to niestety, musicie szukać u Stephena Kinga lub gdziekolwiek indziej. Mimo to polecam wyrobienie sobie zdania.